Ubezpieczenia cz. 2 - działania zmniejszające szkodę
2. POSTĘPOWANIE PRZEDSĄDOWE W SPRAWACH O ODSZKODOWANIE, CZYLI - JAK DALEKO SIĘGA OBOWIĄZEK PODJĘCIA DZIAŁAŃ ZAPOBIEGAJĄCYCH / ZMNIEJSZAJĄCYCH SZKODĘ, PRZEZ POSZKODOWANEGO?
Jak wieść gminna niesie, niektórzy ubezpieczeni, w obawie przed ewentualnymi zarzutami, iż nie podjęli wystarczających działań zmniejszających szkodę, ryzykują swoje zdrowie, a niekiedy nawet życie, próbując przykładowo przestawić, albo ugasić płonący jasną łuną samochód. Z drugiej strony, bywa i tak, że kradzież samochodu, zgłaszana jest dopiero wówczas, gdy po miesiącu dojdziemy do wniosku, że to jednak nie - były małżonek, czy współspadkobierca, zabrał go w ramach podziału majątku wspólnego, tudzież „mocno umownego” działu spadku.
Jak powinniśmy się zachować w takich nagłych i z pewnością bardzo stresujących sytuacjach? Wydaje się, że „słowem kluczem” będzie tu „rozsądek” (poza oczywiście znajomością zapisów podpisanej umowy).
Wracając do wskazanych przykładów - to, jeśli chodzi o pierwszą sytuację, powiem krótko – ryzyko takich działań jest bardzo duże, a obawy względem ubezpieczycieli jednak przesadzone. I tak sobie myślę, że raczej nie po to pewien duży Zakład Ubezpieczeń rozkręca kampanię powstrzymującą „wariactwo drogowe”, żeby nasi „kochani wariaci” ginęli później w obronie płonących i wybuchających dyliżansów. W drugim przypadku, należałoby jednak nieco wcześniej porozmawiać z byłym małżonkiem / współspadkobiercą.
Owszem, prawdą jest, że istnieje przepis nakładający na ubezpieczającego obowiązek zmniejszenia, czy też zapobiegania powstaniu / powiększeniu szkody. Jest to art. 826 Kodeksu Cywilnego, zgodnie, z którym: „W razie zajścia wypadku, ubezpieczający obowiązany jest użyć dostępnych mu środków w celu ratowania przedmiotu ubezpieczenia oraz zapobieżenia szkodzie lub zmniejszenia jej rozmiarów” (art.826 § 1 k.c.). Jednak pamiętajmy, że zgodnie z kolei, z §3 tego przepisu, ubezpieczyciel jest wolny od odpowiedzialności za szkody, dopiero wówczas, gdy ubezpieczający „umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa” nie ratował przykładowego płonącego „dyliżansu” lub innego zagrożonego przedmiotu ubezpieczenia. Z pewnością nie możemy mówić o umyślności, czy niedbalstwie wówczas, gdy ratowanie przedmiotu ubezpieczenia wymagałoby od nas narażenia własnego lub cudzego zdrowia.
Warto też wspomnieć, że od czasu nowelizacji, która weszła w życie 10.08.2007 r. wspomniany przepis Kodeksu Cywilnego nie mówi już o „wszelkich dostępnych środkach”, a jedynie o „dostępnych środkach”. Oznacza to, iż o zakresie obowiązku ubezpieczającego i postaci koniecznych środków, decydują okoliczności konkretnego przypadku, w tym, w szczególności związane z charakterem przedmiotu ubezpieczenia, rodzajem i zakresem szkody lub stanu zagrożenia dla ubezpieczonego mienia. Z pewnością liczyć się będzie również proporcja zastosowanych środków (argumentacja o konieczności zdemolowania Porsche sąsiada w celu wyciągnięcia gaśnicy pozwalającej na ratowanie własnego, płonącego Garbuska, może, zatem nie znaleźć aprobaty).
Pamiętajmy również, że nawet w przypadku dobrowolnych ubezpieczeń (auto-casco, ubezpieczenia majątkowe), Zakład Ubezpieczeń nie może całkowicie dowolnie kształtować odpowiedzialności ubezpieczonego, za nie podjęcie działań zapobiegających powstaniu szkody lub zmniejszających jej rozmiar. Sąd Najwyższy, w Wyroku z dnia 23 października 2003 r. (sygn. V CK 412/02) sformułował pogląd zgodnie, z którym wprowadzenie do ogólnych warunków ubezpieczenia autocasco (OWU AC), sankcji cywilnych za niewypełnienie przez ubezpieczającego określonych powinności, pociąga za sobą obowiązek sprecyzowania przesłanek, decydujących o zastosowaniu tych sankcji. Zdaniem Sądu, należy w takiej sytuacji określić, kiedy można zmniejszyć wysokość należnego ubezpieczającemu świadczenia, a kiedy pozbawić go w ogóle, tak, aby uniknąć zarzutu arbitralności ocen, trudnych do pogodzenia z zasadą równości stron stosunku ubezpieczeniowego (por. Gerard Bieniek, Odpowiedzialność cywilna za wypadki drogowe, LexisNexis, Warszawa 2011, s.180).
Niemniej jednak, zgodnie z w/w zasadą równości, również po stronie ubezpieczającego, istnieje pewne minimum staranności. W Wyroku z 5 sierpnia 2004 r. (sygn. III CZP 40/04), Sąd Najwyższy przyjął, że: „przepisy art.826 §1 i 2 k.c. stosuje się w razie niewykonania przez ubezpieczającego, przewidzianego w ogólnych warunkach ubezpieczenia, obowiązku zawiadomienia ubezpieczyciela o kradzieży pojazdu”. Tak, więc drodzy małżonkowie / współspadkobiercy – pamiętajcie, że unikanie rozmów o problemach tylko pogarsza sprawy (patrz: strona główna - „efekt kuli śnieżnej”).
Radca prawny
Marcin Pych